I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
Blog > Komentarze do wpisu

O NATCHNIONEJ VLOGERCE Z JUTJUBÓW.

Dziś będzie o tym, że pani vlogerka Laux postanowiła się pochylić nad dyskomfortem, jaki odczuwają bezdzietne kobiety na tle pewnych zagadnień poruszanych w rozmowach przez kobiety dzietne, w związku z czym wpuściła w jutjub FILM (tak, w to tłuste capsem należy kliknąć i nie, niestety film nie opowiada o konsystencji dziecięcych kup i zup, wtedy miałby chociaż jakąkolwiek wartość merytoryczną), który pani vlogerka nagrała pod wpływem natchnienia, które to natchnienie spłynęło na nią dzięki kontaktom z jej niechcącą mieć dzieci przyjaciółką.

Orkiestra, tusz.

Na samym początku pani vlogerka zwierza się, że kiedy jeszcze była bezdzietną, to też tak miała, że nie rozumiała, co osoby dzietne mają na myśli opowiadając, że obudzi się w niej instynkt macierzyński i że dopiero jak urodzi dziecko to zrozumie, co to jest prawdziwa miłość, ale teraz jak już się sama udzietniła, to rozumie, jednakowoż rozumie też, że bezdzietnych takie teksty wkurzają - i we związku z tym ku przestrodze postanowiła nagrać dla mam ten film (podpierając się przykładami z rozmowy ze swoją przyjaciółką), żeby wiedziały, czego przy bezdzietnych nie mówić.

1. “Będziesz szczęśliwa, kiedy będziesz miała dziecko.”

Tu pani vlogerka opowiada, jak to jej bezdzietna przyjaciółka oznajmiła, że szczęśliwa jest już teraz, aczkolwiek ona, vlogerka znaczy, uważa, że przyjaciółka nie wie, co oznacza prawdziwe szczęście, jednakowoż przyjmuje do wiadomości, że przyjaciółka już teraz jest szczęśliwa, aczkolwiek ona jako matka gwarantuje, że prawdziwe szczęście dostępne jest wyłącznie kobietom dzietnym.
Spoczko, ja dla odmiany przyjmuję do wiadomości, że pani vlogerka swój punkt widzenia uważa za jedynie słuszny i że czuje się upoważniona do protekcjonalnego traktowania wszystkich kobiet, które koncepcją macierzyństwa są mniej zachwycone niż ona. Przyjmuję też do wiadomości, że jej życie przed urodzeniem dziecka było w jakiś sposób niepełne, jednakowoż serio są kobiety, które są szczęśliwe nie dość, że bez dziecka, to nawet bez partnera/partnerki - lubią siebie, nie mają problemu z byciem sam na sam ze sobą, mają pasje, przyjaciół, ogólnie ich życie jest satysfakcjonujące i te kobiety naprawdę SĄ szczęśliwe. I osoby pokroju pani vlogerki Laux powinny to szanować, a nie łaskawie przyjmować do wiadomości z protekcjonalnym uśmieszkiem.

2. “Jak możesz nie chcieć mieć dzieci?"

Przyjaciółka pani vlogerki swoją niechęć tłumaczyła tym, że chce mieć czas dla siebie, skupiać się na swoim rozwoju, na karierze, móc wychodzić kiedy chce na imprezy, zakupy i siłownię, oraz chce robić “inne tam takie rzeczy, które faktycznie są nieco utrudnione, kiedy ma się dziecko”. Czego pani vlogerka, wedle swoich słów, “nie komentuje”, aczkolwiek dla niej “wszystko jest możliwe, kiedy ma się dziecko”.
Tu odbyłam szereg rozmów z zaprzyjaźnionymi matkami i konkluzja jest taka, że albo pani vlogerka miała mało aktywne życie przed urodzeniem dziecka, albo jest fatalną matką, albo łże, bo z niemowlakiem sorry, ale pewne aktywności odpadają. Spowodowane to jest rytmem dobowym dziecka, tym, że karmienie piersią wymusza na matce określoną dietę i określony tryb życia, koniecznością zorganizowania opieki na czas wyjścia w miejsca, w które nie można zabrać dziecka ze sobą, generalnie urodzenie dziecka wiąże się z podporządkowaniem życia matki potrzebom potomstwa (przynajmniej na początku). Nie mówiąc już, że ja na pytanie “jak możesz nie chcieć mieć dzieci?” odpowiadam nie tłumacząc się ze swoich życiowych wyborów, tylko krótkim “jak to jak? NORMALNIE - dokładnie na tej samej zasadzie, na której ty masz prawo chcieć mieć dzieci, ja mam prawo ich nie chcieć mieć”.

3. “Co ty robisz całymi dniami?”

Pani vlogerka przyznała, że sama często zadaje to pytanie, bo ona jak siedzi z dzieckiem to ma taki dzień wypełniony po brzegi i musi być bardzo sprawna, musi wszystko bardzo dobrze planować, znajduje czas na lenistwo ale to też musi sobie dobrze przemyśleć, więc wydaje jej się, że taka osoba, która nie ma dziecka, to ma mnóstwo czasu i co taka bezdzietna osoba z tym czasem robi? I ta panivlogerkowa przyjaciółka odpowiedziała na to pytanie, że “pożytkuje ten czas na siebie i że wcale tego czasu nie jest tak dużo, bo trzeba pracować i się ogarniać i że właściwie robi się tyle, ile robią dziewczyny, które mają dzieci”.

Po czym pani vlogerka zamknęła ten temat bez dalszych komentarzy, ale mnie to przed skomentowaniem nie powstrzyma: otóż pominąwszy kwestię “chodzę, kurwa, do pracy” uprzejmie informuję, że na pytanie “co ty robisz całymi dniami” odpowiedź brzmi: “CO MI SIĘ ŻYWNIE SPODOBA”. Choćbym nawet całymi dniami leżała na kanapie dłubiąc w nosie i gapiąc się w ścianę, to jest to mój czas, moja sprawa co z nim robię i nie widzę ani jednego powodu, dla którego miałabym się z tego komukolwiek tłumaczyć albo miałby to być czas mniej wartościowy niż czas pani vlogerki spędzony na gotowaniu, praniu, sprzątaniu, przewijaniu, karmieniu czy czym tam jeszcze. To pytanie jest tak głupie i nie na miejscu, że i tak dziw, że doczekało się ze strony panivlogerkowej przyjaciółki jakiejkolwiek odpowiedzi innej niż “chuj cię to obchodzi”.

3. Tekst, który zdaniem pani vlogerki Laux może doprowadzić do szału osobę niechcącą mieć dzieci: “Kto się tobą zaopiekuje na starość?”

Przyjaciółka pani vlogerki odrzekła była, że ten sam dom opieki, do którego panią vlogerkę na starość odeśle jej dziecko. Pani vlogerka jednakowoż liczy na to, że jej dzieci (bo ma jedno, ale już myśli o następnych) na starość będą chciały się nią opiekować.

Ja poza domem opieki do dodania mam tyle, że to pytanie nie tyle doprowadza do szału, co powoduje u mnie opad rąk, cycków i szczęki. Po pierwsze, nawet gdybym miała dzieci, to jeżeli byłabym sprawna i samodzielna nie wymagałabym jakiejś szczególnej opieki, a gdybym była niesprawna i niesamodzielna i jednak tej opieki wymagała, to chyba nie chciałabym tym obciążać dzieci i wolałabym profesjonalną pomoc. Szczególnie, że widziałam z bliska, jak się na życie moich bliskich znajomych przekładała opieka nad rodzicami po udarze czy z alzheimerem, i w żadnym przypadku nie zafundowałabym swoim dzieciom takiego obciążenia. Po drugie - poza dziećmi człowiek zazwyczaj miewa też inną rodzinę, miewa też przyjaciół i to nie jest tak, że jak nie masz dzieci to już koniec, umrzesz w samotności i nikogo nie będziesz obchodzić. A tak w ogóle to sorry, ale hasło o wymowie “urodź se dziecko to będziesz miała bezpłatną opiekę na starość” jest obrzydliwe, złe i dla mnie absolutnie nie do przyjęcia.

4. “Dzieci nadają życiu sens.”

Pani vlogerka się zastanawia, jak wytłumaczyć to osobie bezdzietnej, że faktycznie tak jest, że dzieci nadają życiu sens. Gdyż według niej nadają, ale jej przyjaciółka twierdzi, że jej życiu sens nadaje praca, w której się może realizować i spełniać. I pani vlogerce też się kiedyś tak wydawało, że się w pracy można realizować i spełniać, ale od kiedy ma dziecko, to już jej się tak nie wydaje.

Mnie się dla odmiany wydaje, że to, co nadaje życiu sens, jest bardzo indywidualną sprawą: dla jednych są to dzieci, dla innych błyskotliwa kariera w korpo, dla jeszcze innych pomaganie ludziom albo zwierzętom, podróżowanie, tworzenie muzyki, literatury, filmów czy jakiejkolwiek innej formy sztuki, ratowanie puszczy amazońskiej albo białowieszczańskiej, opracowywanie leku na raka, zgłębianie teorii strun, ogólnie robienie czegokolwiek, co sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwy, spełniony i że żyje w zgodzie ze sobą. I jakakolwiek gradacja, że co nadaje życiu sens większy a co mniejszy, mija się z celem, bo to rzecz wielce subiektywna.

6. “Teraz może nie chcesz mieć dzieci, ale i tak zmienisz zdanie, obudzi się w tobie instynkt macierzyński.”

Przyjaciółka pani vlogerki w odpowiedzi oznajmiła, że już ma trzydziestkę i nie chce mieć dzieci, zdania nie zmieni bo do tej pory nie zmieniła i jest jej z tym dobrze, na co jako rozwinięcie nastąpił ze strony pani vlogerki punkt, że “zegar biologiczny tyka, zostało ci niewiele czasu i tego się nie da przeskoczyć”, po czym dodała, że niechcące dzieci kobiety twierdzą, że się tym nie przejmują, ale zdaniem pani vlogerki i tak mają gdzieś z tyłu głowy, że teraz może nie chcą dzieci, ale czas płynie nieubłaganie i biologia jest nieubłagana i w pewnym wieku po prostu dzieci mieć nie można. I tu się - jako kontynuacja - wcisł był pani vlogerce na usta tekst “zrób to, zanim będzie za późno”. Na co panivlogerkowa przyjaciółka odparła, że dla niej nigdy nie będzie za późno, bo “ona dzieci mieć nie chce i chce być sama do końca świata i jeden dzień dłużej i się nie męczyć i nie skupiać na innych, tylko skupiać się na sobie”. Pani vlogerka skomentowała, że być może to jest “ trochę egoistyczne, ale najważniejsze żeby być szczęśliwym, mogą robić takie dziewczyny co chcą”.

I tera tak: No, zgadza się, czas płynie, biologia jest nieubłagana, mam tego świadomość nie dlatego, że dzieci, tylko dlatego, że to generalnie dotyczy wszystkich organizmów żywych. I nie, nie rozumiem argumentacji “teraz nie chcesz mieć dziecka, ale i tak je urodź, bo wiesz, ZEGAR BIOLOGICZNY TYKA”. Nie tylko dlatego, że medycyna teraz daje naprawdę spore możliwości i ten czas wyznaczony przez “zegar biologiczny” znacznie się wydłużył. I nie tylko dlatego, że jeżeli mnie kiedyś (jakimś cudem) przypili instynkt macierzyński, kiedy nie będę mogła samodzielnie urodzić dziecka, mogę wynająć surogatkę albo po prostu dziecko zaadoptować. Nakłanianie jakiejkolwiek niechcącej mieć potomstwa kobiety do urodzenia dziecka, “bo teraz mówi że nie chce, ale jej zegar biologiczny tyka”, jest głupie i złe na całym mnóstwie poziomów - jest wyrazem braku szacunku dla niej i jej życiowych wyborów, wyrazem obrzydliwego poczucia wyższości i próbą narzucenia komuś siłą swojego światopoglądu.

Na koniec pani vlogerka Laux oznajmiła, że ona wyciągnęła wnioski i - heheszek taki - dalej będzie mówiła to wszystko, czego jej zdaniem kobiety bezdzietne słyszeć nie chcą, bo ona wierzy - uwagauwaga - “że to prawda i że to się spełni, i trzeba je indoktrynować te dziewczyny, które nie chcą mieć dzieci, bo może one się boją, a może po prostu nie wiedzą, jak to jest fajnie”, i ona też taka była, że jej się zdawało, że nie chce mieć dzieci, ale teraz uważa, że to najlepsze, co się w życiu człowiekowi może przytrafić.

Pani Laux, owszem, są sytuacje życiowe, kiedy dziecko się “przytrafia”, jednakowoż skoro mowa o kobietach, które NIE CHCĄ mieć dzieci, to skupmy się może nie na przytrafianiu, a na świadomych wyborach. Otóż czy bezdzietne koleżanki wypytują panią, czy pani była tak strasznie nieszczęśliwa bez dziecka, że musiała pani sobie zafundować dziecko jako antydepresant? Czy pytają, jak można w ogóle chcieć mieć dziecko? Czy pytają, co pani robi całymi dniami, kiedy one ciężko pracują albo realizują się twórczo? Czy robią uwagi na temat tego, że rodzenie dziecka w celu zrobienia sobie z niego pielęgniarki/pielęgniarza, być może wbrew woli tego dziecka, jest cokolwiek słabe i egoistyczne? Czy mówią pani, że to smutne, że pani życie było przed urodzeniem dziecka aż tak puste i miałkie, że dopiero rozmnożenie się nadało mu sens? Czy pytają, PO CO tudzież DLACZEGO tak naprawdę pani to dziecko? Czy próbują panią przekonywać, że bez dziecka pani życie byłoby pełniejsze, bardziej interesujące, wartościowsze? Nie? To skąd to głębokie wewnętrzne przekonanie, że pani ma prawo im tego typu rzeczy mówić? Skąd ta głęboka potrzeba negowania niedotyczących pani wyborów życiowych innych ludzi? Skąd przeświadczenie, że ma pani prawo mówić komukolwiek, że pani sposób na życie jest lepszy czy wartościowszy? Ponadto hasło “nie wiedzą jak to jest fajnie” zrobiło mi dzień - rozumiałabym, gdyby mowa była o przejażdżce na karuzeli, lekcjach tańca albo jaraniu blanta, ale na bogów, mowa o MACIERZYŃSTWIE. Dziecko to nie egzotyczna potrawa w nowej restauracji, że jak się okaże, że jednak to nie to, czego się człowiek spodziewał, to można zrezygnować i najwyżej jest się cztery dyszki w plecy - dziecko to rezygnacja z siebie, podporządkowanie wszystkiego potrzebom małego człowieka, olbrzymia odpowiedzialność na całe życie. I nikt - powtarzam, NIKT nie ma prawa zmuszać kobiety do podjęcia takiej decyzji - nieważne, czy robi się to wprost, czy za pomocą uprawianej przez panią “perswazji”, która zresztą nie jest żadną perswazją, tylko ordynarnym i nieupoważnionym wpierdalaniem się w cudze życie. I po konsultacji z moimi bezdzietnymi z wyboru koleżankami informuję uprzejmie, że wszystkie te wymienione przez panią rzeczy może pani spokojnie mówić przy kobietach niechcących mieć dzieci, jednakowoż proszę się liczyć z tym, że kiedyś któraś bardziej asertywna może pani wprost powiedzieć, żeby pani te swoje pytania i porady wsadziła sobie z powrotem w tę dupę, z której je pani wyjęła.

sobota, 15 kwietnia 2017, nimfabo

Polecane wpisy

  • O POLSKICH CELEBRYTKO-FEMINISTKACH

    tak się zbierałam do wpisu o kondycji polskiego celebryckiego feminizmu, i zbierałam się i zbierałam i nie mogłam się zebrać, i wtem! okazało się, że jacyś Mili

  • BOJOWNIK O WOLNOŚĆ OD ALIMENTÓW.

    Dziś - zgodnie z obietnicą - będzie o dzielnotatowym fejsowym fanpejczu, prowadzonym przez przeciwnika płacenia alimentów dla przeciwników płacenia alimentów. T

  • GDYŻ TO JUŻ TA PORA.

    chciałabym Wam wszystkim złożyć życzenia świąteczne: w cokolwiek wierzycie, jakiegokolwiek jesteście koloru, jakiejkolwiek orientacji, jakiegokolwiek stanu cywi

Komentarze
2017/04/16 14:19:14
Podobają mi się dzisiejsze czasy, kiedyś mało kto się myślał czy chce mieć dziecko, a jeszcze mniej było takich kobiet, które głośno mówiły o tym, że nie chcą. Ja się mogę przyznać, że gdybym wiedziała ile dzieci kosztują czasu, pieniędzy, energii, emocji,kłopotów i myśli to kto wie czy bym się na nie zdecydowała. Szczęście owszem, ale jaka ogromna odpowiedzialność. A im starsze tym wszystkiego więcej.
Gdyby ktoś pytał mnie o zdanie to poradziłabym się bardzo mocno zastanowić jak wyjdzie jego bilans zysków i strat.
-
Gość: Moniq, *.dynamic.chello.pl
2017/04/16 23:08:38
poświęciłam się- obejrzałam, bosz, co za bełkot.
PS "indoktrynować" sugerowała przy końcu
-
Gość: Alexandra, *.cable.smsnet.pl
2017/04/17 21:32:30
A w tym wszystkim najgorsze jest to, że to właśnie takie durne baby maja dzieci... i gen głupoty kwitnie.
A tak poza tym strasznie się cieszę że trafiłam na twojego bloga ( po wpisaniu magicznego hasła Thranduil hehe) jesteś świetna, pisz więcej, pozdrawiam.
-
Gość: diabel-w-buraczkach, *.routing.wtnet.de
2017/04/19 08:33:23
Co ty robisz całymi dniami? Nosz... to ona ma to dziecko od ZAWSZE, ze nie wie co sie robi, jak sie go nie ma?
"Dzieci nadaja zyciu sens" hmmm. Szczerze, to jakos tego akurat nigy nie poczulam. Kocham moje dziecko, jasne, i nieba mu jestem gotowa przychylic i w ogien za nie skoczyc - ale zeby NADALO sens mojemu zyciu? Raczej odebralo, i to na dlugi, dlugi czas, dopiero jak juz bylo samodzielne, to moglam pomyslec znowu o sobie i swoim zyciu.

Ja to w takiej gadaninie widze zawsze tylko wmawianie samej sobie, jak to zajefajnie jest, podczas gdy tak naprawde teskni sie troche za "starym" zyciem. Przekonuje sie innych, zeby samemu w to uwierzyc. A to nie jest dobre, nie. Lepiej (dla siebie i dla innych) powiedziec sobie szczerze, jak jest z dziecmi - duzo szczescia i duzo problemów. Mniej wiecej po równo ;)
-
2017/04/23 23:45:37
kura.d - dokładnie, i ze względu na to wszystko namawianie kogoś na rodzicielstwo, jakby chodziło o promocję telewizora w markecie (zobaczysz że ci się spodoba, zrób to zanim będzie za późno) jest chore.

Moniq - o widzisz, dzięki, już poprawiam - potomstwo zagłuszyło panią tak skutecznie, że mimo pięciokrotnego odsłuchania nie byłam w stanie dosłyszeć, a czego nie dosłyszałam to sobie dośpiewałam jak umiałam. ;)

Alexandra - ja też się cieszę, że trafiłaś, bo na komplementy jestem łasa strasznie. ;)

diabel-w-buraczkach - pani, no więc właśnie ten jej protekcjonalny ton "jak ja nie miałam dziecka, to też mi się wydawało, ale teraz już się rozmnożyłam, więc spłynęła na mje wiedza tajemna, którą się łaskawie z wami dzielę, aczkolwiek widzę że to perły przed wieprze, gdyż nie doznałyście oświecenia dostępnego jedynie matkom" przyprawia o torsje. szczególnie, że niewiele rzeczy napawa mnie większym obrzydzeniem, niż czyjeś głębokie przeświadczenie, że wie lepiej niż ja, co mnie uszczęśliwi.
-
Gość: chyba_mnie_Abuś_nie _lubisz, *.centertel.pl
2017/05/17 18:38:51
:-(
-
Gość: Shirashi, 165.225.84.*
2017/06/13 16:21:54
Mam młode (mam młode od siedmiu lat) i dalej uważam, że pani vlogerka dostała rdzy źdźbłowej na którejś z półkul mózgu.

Tak, dzieci nadają życiu sens, podobnie jak inni bliscy ludzie/hobby/praca/inne etcetery.

Tak, ludzie bezdzietni mają teoretycznie szczątkowo więcej czasu, chyba że: mają futrzątka domowe, dodatkowe prace, dodatkowe zajęcia, inne zobowiązania. Zostaje te ćwierć procent bezdzietnych i oni - miło pomarzyć - mają więcej czasu.

Owszem, większość spraw rozumie się trochę lepiej jak się ich doświadczy, ale jakoś przedziwnym trafem do terapowania morderców nie wybiera się tylko tych terapeutów, którzy też mają doświadczenie w tem względzie. Doktor Lecter może potwierdzić.

Ze spróbowaniem mania dziecka jest drobny ambaras: to nie jak buraczki, które można, gdy niedobre, wyhebdolić do śmieci. Przeto nie miewa się dzieci na próbę; doktora Lectera prosimy o niepotwierdzanie.

Dzięki za ten tekst.
-
Gość: basia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/22 18:40:35
wszystko fajnie, popieram z całej siły, ale gdzie jest ciąg dalszy? Bardzo czekam, no lubię i wuj. Jakby co, to se poczekam. I ściskam mocno. Dawaj, dawaj!