I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
piątek, 31 lipca 2015

miałaby to być mianowicie ogólnopolska kampania społeczna, uświadamiająca Naród, iż:

1. poruszamy się PRAWĄ stroną chodnika. nie lewą, nie środkiem, a prawą. tak, jak samochody poruszają się prawą stroną jezdni, tak my, piesi, poruszamy się prawą stroną chodnika.
2. nie łazimy tyralierą. szczególnie baby niestety mają ten talent, że już we dwie są w stanie rozciągnąć szyk tak bardzo, że skutecznie blokują całą szerokość trzymetrowego chodnika. nawet nie wspierając się maszynerią oblężniczą w postaci wózków dziecięcych.
3. na ruchomych schodach również trzymamy się prawej strony, żeby osoby, które ewentualnie mają życzenie poruszać się w tempie większym, niż to narzucone przez mechanizm, miały szansę bezkolizyjnie nas ominąć.
4. w marketach, na chodnikach i wogle w miejscach ogólnospołecznego użytku, starajmy się nie zastawiać ciągów komunikacyjnych. ani własnym ciałem, ani wózkami (czy to hipermarketowymi czy dziecięcymi), ani rowerami. skoro już koniecznie musimy pogadać sobie grupowo, to stańmy gdzieś z boku.
5. CHODNIK SŁUŻY DO CHODZENIA. ŚCIEŻKA ROWEROWA SŁUŻY DO JEŻDŻENIA ROWEREM (ewentualnie na łyżworolkach). pieszy w ogóle nie powinien leźć ścieżką rowerową, a rowerzysta, mając do dyspozycji ścieżkę, ma poruszać się po tej ścieżce. jeżeli ścieżki nie ma, a rowerzysta z jakichś powodów boi się jechać ulicą, to niech przyjmie do wiadomości, że na tymże chodniku pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo. zapierdalanie rowerem po chodniku i dzwonienie z pretensją na pieszych jest co najmniej nietaktem, żeby nie rzec, że wyjątkową bezczelnością, wywołującą u większości pieszych nieodparty imperatyw strzelenia rowerzysty w łeb.
6. słuchanie w miejscach publicznych muzyki ze smartfona czy innego sprzętu, bez użycia słuchawek, jest burackie i żebrackie. burackie że się zmusza innych użytkowników chodnika/ autobusu/ czegokolwiek do słuchania tego, co tam se właściciel bezsłuchawkowego sprzętu postanowił zapodać, a żebrackie w sensie że nędza i siara na całą dzielnię, że na słuchawki brakło hajsu. no kurwa ej. słuchawki w markecie po piętnaście zeta można kupić, więc serio siara, że jednego z drugim nie stać.
7. samochody mają feler zwany drogą hamowania. to nie jest tak, że skoro kierowca nas widzi, to można mu się wjebać przed maskę i ta tona metalu (albo i kilka ton) zahamuje na dwóch metrach. NIE ZAHAMUJE. i rozpierdoli cię na miazgę, chłopczyku w rurkach i fryzurce na drzastina bibera, i ciebie też, babo z siatką. 
8. a wy, drodzy kierowcy, skoro macie zapisane w kodeksie drogowym, żeby nie napierdalać przez komórkę w czasie jazdy i żeby nie wyprzedzać na przejściu dla pieszych, to też się do tego stosujcie. a nie, że ja nawet mając zielone światło jako piesza, muszę mieć oczy dookoła głowy, czy mnie na przejściu nie rozjedzie jakaś idiotka w punto, bo się zagadała przez komóreczkę i nie załuważyła, że ma czerwone i że piesza na pasach. albo że mi się zatrzymuje jeden kierowiec żeby mnie przepuścić na przejściu, po czym wychodząc zza tego zatrzymanego auta (zza którego nic nie widzę, gdyż auto wysokie) odkrywam, że zapierdala na mnie z prędkością światła kretyn, który nie uznaje takich przesądów jak zakaz wyprzedzania na przejściu, nawet jeżeli inny kierowca się zatrzymał, a na tym przejściu ewidentnie jest już pieszy.

tak ogólnie chciałabym, żeby użytkownicy przestrzeni publicznej pamiętali, że nie są w tej przestrzeni sami i żeby brali poprawkę na potrzeby i prawa współużytkowników. na ulicy, w sklepie, na osiedlu. żeby osoby palące pamiętały, że jaranie na klatce schodowej ma ten skutek, że sąsiadom, również tym niepalącym, leci dym do chaty. głośne słuchanie muzyki w mieszkaniu w bloku oznacza, że cały blok musi słuchać tego, co my - to tak, jakby ktoś wam wlazł do mieszkania i włączył wam muzykę, jaką uzna za stosowne, w dupie mając wasze upodobania i plany: cokolwiek planowaliście i cokolwiek lubicie, będziecie teraz słuchać muzyki, jaką wam wybrał pan sąsiad. mieszkając w tzw budownictwie wielorodzinnym pamiętajmy też, że robienie sobie towarzyskiego klubu dyskusyjnego na klatce schodowej oznacza, że w dyskusji, chcąc nie chcąc, uczestniczą mieszkańcy całego piętra - a być może i kilku sąsiednich. że wyrzucając pety przez okno robimy syf na chodniku/ trawniku/ ogródku i że to strasznie słabe jest. w ogóle wyrzucanie jakichkolwiek śmieci przez okno czy rzucanie ich na chodnik/ ulicę/ wyrzucanie z jadącego samochodu jest strasznie słabe, bo jakim burakiem i prymitywem trzeba być, żeby zamiast wyrzucić coś do kosza, rzucić to gdzie bądź - to trochę jak robienie pod siebie. i ogólnie, myślcie czasem o tym, że dookoła są inni ludzie - współużytkownicy chodników, ulic, sklepów, przychodni i obiektów mieszkalnych. i szanujmy nawzajem swoje prawa i potrzeby. albo chociaż starajmy się realizować swoje potrzeby tak, żeby nie naruszać praw innych.

miłego łikędu życzę.
wam i sobie. 

21:19, nimfabo
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 424