I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
niedziela, 31 sierpnia 2014

we wieczornym kąciku literackim pozwolę sobie przytoczyć recenzję dzieła mojej ulubionej Ałtorki, Madzi Wu, noszącego tytuł "Szczęście pachnące wanilią". recenzja wyszła spod ręki mojej Pszyjaciułki z Kółka Rurzańcowego.

uwagauwaga:
"Otóż cały rozdzialik poświęcony jest niezwykle śmiesznemu wydarzeniu, nijak się mającemu do fabuły (używam takich trudnych słów, choć książka fabuły na oczy nie widziała - używam słowa książka, bo to jest zwyczajowa nazwa na połączone okładką kartki papieru...).
Aaaa, No więc wydarzenie, mające chyba na celu... Nie wiem co, bo chyba nie dopisanie kilku stron więcej, czyż nie?
Otóż wydarzenie, hahahahahahah, No hahahaha, polega na tym , ze jedna starsza pani nieco się zatruła. I pobiegła szybko do samochodu i tam puściła wielkiego baka. I wtedy się zorientowała, ze to nie jej samochód, a za kierownica siedzi obcy facet."

no więc uważam, że to genialny chwyt markiętingowy był, który niewiele jednostek ludzkich jest w stanie objąć umysłem, gdyż tylko umysł o genjuszu równym Ałtorczynemu go doceni: mianowicie teraz jedna Polka drugiej Polce będzie opowiadać, że czytała takę książkę, i tam była taka GENIALNA HISTORIA Z PIERDEM. i ta druga Polka koniecznie będzie chciała tę historię poznać i potem też koleżankom swoim opowie i one też będą chciały. tak się, moi drodzy, buduje grono wiernych odbiorców. co tam historie z morałem czy saspęsem. historia Z PIERDEM, oto prawdziwie genialny pomysł. Hiczkok z zawiści się w grobie przewraca.

oraz proszę se koniecznie przyłożyć tę historię z pierdem do faktu, że książka nosi tytuł "SZCZĘŚCIE PACHNĄCE WANILIĄ" - nie wiem, jak Szanowne Państwo, ale ja mam z tej okazji od kwadransa atak astmy.

22:37, nimfabo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 345