I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
czwartek, 21 maja 2015

dzięki fejsowej Ciotce Uli będzie kolejny wpis na temat przemocy wobec kobiet.
głównie tej seksualnej.

ogólnie w związku z wszelakimi formami przemocy wobec kobiet wkurwia mnie całe mnóstwo rzeczy.
wkurwia mnie gloryfikowanie i romantyzacja przemocy w twarzach greja, w których stalker, sadysta i egotyk z zerową empatią ukazywany jest jako idealny materiał na partnera.
wkurwia mnie biegły Boćkowski Krzysztof z Białegostoku, badający ofiary gwałtów, który uważa, że większość z nich sama się o gwałt prosiła.
wkurwia mnie społeczne przyzwolenie na przerzucanie winy za gwałt na ofiarę. 
wkurwia mnie dzielenie gwałtów na bardziej i mniej traumatyzujące kobietę.
i wkurwia mnie takie ciche ale bardzo głęboko zakorzenione w społeczeństwie przekonanie, że jak kobieta jest mądra to wie co zrobić, żeby jej nie zgwałcili.
i na temat tego "co masz zrobić, żeby cię nie zgwałcili" Ciotka Ula podrzuciła mi LINKA, od którego zawartości dostałam piany na ustach.
na pozór niby o co mi chodzi, bo przecież panowie chcieli dobrze.
z wierzchu patrząc udzielili mnóstwa przydatnych rad, które każda kobieta powinna wziąć sobie do serca.
okej, buk im zapłać za te dobre rady Wujka Zdziśka z wesela pod Skierniewicami.
ale teraz sięgnijmy pod tę lukrowaną powierzchnię troski panów policjantów i spytajmy: dlaczego policja, której zadaniem jest również prewencja, uprawia tę prewencję przerzucając swoje obowiązki na ofiary? a gdzie są poradniki dla facetów opisujące, jakie zachowania wobec kobiet w knajpie, pracy, szkole, czy w ogóle gdziekolwiek, stanowią naruszenie prawa? gdzie informacja o tym, co za każdy z takich czynów grozi? gdzie kampanie informacyjne i kursa informujące mężczyzn, że kobiece "NIE" znaczy NIE, a jeżeli laska jest zbyt pijana, żeby odmówić, to seks z nią i tak kwalifikowany jest jako gwałt? na którejż to policyjnej strące internetowej wisi poradnik uczący facetów, że choćby baba siedziała sama w mieszkaniu, bez psa, z cyckami na wierzchu, na parterze i przy niezasłoniętych oknach, to wlezienie jej do domu i tknięcie jej choćby palcem wbrew jej woli JEST PRZESTĘPSTWEM? że wystawanie pod jej oknem i gapienie się na jej cycki jest formą nękania i niedopuszczalną ingerencją w jej prywatność? gdzie informacje, że współżycie z kobietą tak pijaną, że nie rozumie otaczającej rzeczywistości, jest taką samą formą gwałtu, jak współżycie z osobą pod wpływem GHB? oraz owacja na stojąco za użycie w policyjnych poradach jednego z moich ulubionych przysłów - tego o sprzedanej za alkohol babskiej dupie. wzmianka, że przysłowie jest chamskie, nijak nie zmienia kontekstu, w jakim go użyto. a kontekst ten wystawia autorowi tekstu bardzo słabe świadectwo.
dlaczego, będąc kobietą, mam żyć w ciągłym zaszczuciu i poczuciu zagrożenia, że makijaż nie, spódnica nie, uśmiech nie, spacer po zmroku nie, i w ogóle mam się ciągle i na każdym kroku obsesyjnie pilnować? bo jak nie, to mnie zgwałcą i większość otoczenia potępi mnie, nie sprawcę, bo uzna, że to wina mojego zaniedbania? dlaczego utrwala się w społeczeństwie chore wzorce, że to OFIARA ma zapobiegać przestępstwom? dlaczego nie próbuje się wyeliminować tych przestępstw u źródła, czyli wpływając na przestępców? dlaczego dziewczynki się wychowuje od dziecka ucząc je, że muszą się zabezpieczać przed przemocą seksualną czy przemocą ze strony mężczyzn w ogóle, ale chłopców się nie uczy, że ta przemoc jest po prostu niedopuszczalna? dlaczego nikt nie uczy chłopców, którym rodzice zapomnieli ukształtować zdrowy kręgosłup moralny, za jakie zachowania wobec kobiet grozi kara ze strony wymiaru sprawiedliwości? dlaczego ci chłopcy, którzy o tych karach wiedzą, mają poczucie bezkarności i korzystają z kruczków prawnych w postaci "niskiej szkodliwości czynu" i "nieposzlakowanej opinii sprawcy"? dlaczego większość społęczeństwa nie widzi niczego złego w tym, że na ofiary przerzuca się obowiązek prewencji i odpowiedzialność za przestępstwo? dlaczego policja każe kontrolować zachowanie ofierze, a nie sprawcy? przecież to zachowanie SPRAWCY jest przestępstwem. dlaczego, do kurwy nędzy, policja cichcem i tylnymi drzwiami za pomocą takich poradników utrwala w społeczeństwie przekonanie, że GWAŁT JEST WYŁĄCZNYM PROBLEMEM GWAŁCONEJ?
ktoś mi ostatnio powiedział, że era feministek, walczących o prawa kobiet, minęła, bo dziś już nie mają o co walczyć - że na placu boju zostały tylko pojebane feminazistki, które biją pianę o nic. i że przecież zabezpieczone są wszelkie prawa kobiet a świadomość społeczna jest na tyle zdrowa, że feministki nie mają nic do roboty. 
że przecież kobiety mają dobrze i wogle wszystko jest w porządku. 
biorąc pod uwagę poradnik dla kobiet wiszący oficjalnie na policyjnej stronie, wynurzenia biegłego sądowego Boćkowskiego, całą otoczkę związaną z gwałtami na kobietach i tym, kto jest im winien, hasło "sama się prosiła", przemoc domową, molestowanie w miejscach pracy, wychowywanie chłopców w poczuciu, że kobieta to taki rodzaj wielofunkcyjnego urządzenia AGD połączonego z zabawką seksualną, chciałabym teraz zadać pytanie:
SERIO WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU? 

18:52, nimfabo
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 409