I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Z cyklu "służbowe rozmowy z trollami telefonicznymi", gdyż dziś miałam telemarketoidowe kombo.

Ja rozumiem, że oni muszą, że to praca taka, ale no kurwa, są jakieś granice. A nie, że dzwoni mi niunia i pierwsze co rzuca do słuchawki, kiedy odbiorę, to hasło "ja dzwonię w sprawie zainstalowanego u państwa licznika energii elektrycznej". Pytam grzecznie, z jakiej firmy pani dzwoni. Pani na to, że z firmy X. Nadal grzecznie odpowiadam, że nie mamy z nimi przecież umowy na dostawę energii, więc jakim cudem dzwoni w sprawie licznika. Na co pani, że no ale ona w sprawie obniżenia kosztów, bo jak z nimi podpiszemy umowę... I tu się robię mniej uprzejma, informując panią dość zasadniczym tonem, że skoro zaczyna od wprowadzenia potencjalnego klienta w błąd, to nie chcę wiedzieć, jak ta współpraca wyglądałaby na dalszym etapie. Więc dziękuję, ale nie. I proszę więcej nie dzwonić, ponieważ zużycie prądu w biurze mamy na takim niskim poziomie kosztów, że właściciel firmy nie jest zainteresowany zmianą operatora. Pani się rozłącza, a najdalej za tydzień znowu dzwoni. I znowu zaczyna od tego, że ona w sprawie licznika. Pomijając już nachalność - wkurwia mnie niepomiernie, jak napastujący ludzi telefonicznie marketerzy stosują obrzydliwą manipulację mającą na celu poniekąd zastraszenie rozmówcy - bo dla przeciętnego człowieka informacja, że pani dzwoni W SPRAWIE LICZNIKA, budzi konotację typu "coś jest nie tak, lepiej pogadam, bo pewnie chcą mi jakąś karę naliczyć że niby przy liczniku coś kombinowałem". Dokładnie ten sam chwyt stosują państwo telemarketerstwo dzwoniący od dostawców gazu, oraz niuniusie chodzące po domach i oferujące usługi telekomunikacyjne - otwieram drzwi, a tu chłopiec mi mówi, że on jest z TELEKOMUNIKACJI i przyszedł w sprawie telefonu. Po czym na moją odpowiedź, że nie mam czynnego przyłącza telefonicznego i na prośbę o identyfikator, pan zaczyna się jąkać, że tak naprawdę to on jest z Netii i chciałby mi tu zaoferować usługi. I jest strasznie zdziwiony, że go opierdalam za świadome wprowadzanie w błąd.
Drugi mój ulubiony typ to niuniusie telemarketingowi z mbanku - stosujący dokładnie tę samą technikę zastraszania: dzwoni taki i się przedstawia, że dzwoni z INSTYTUCJI FINANSOWEJ i nie może powiedzieć z jakiej ani w jakiej sprawie, bo mam go połączyć z właścicielem. Poproszony grzecznie, żeby jednakowoż nazwę tej instytucji podał, gdyż mam listę firm, z którymi właściciel nie życzy sobie rozmawiać (tak, marketerzy z mbanku mają bardzo wysoką pozycję na tej liście), pan dzwoniący robi się coraz bardziej tajemniczy, uparcie odmawia podania nazwy firmy, i obiecuje zadzwonić KIEDY INDZIEJ. Uprzedzam pana, że KIEDY INDZIEJ też natknie się prawdopodobnie na mnie, życzę panu powodzenia i się rozłączam. Dla spokojności sumienia sprawdzam potem numer dzwoniący na internetach - oczywiście telemarketing mbanku. I tak sobie gaworzymy kilka razy w miesiącu.
Ale absolutną miszczszynią została dziś pani dzwoniąca z firmy "cośtam multinet" (mówiła szybko i niewyraźnie), która przedstawiła się jako Martyna Wojciechowska. Najpierw domagała się połączenia z właścicielem, a na pytanie w jakiej sprawie dzwoni odparła, że chciała się z nim na kawę umówić. W kwestii kawy powiedziałam jej grzecznie, że terminarzem kawowym szefa to dysponuję JA i jest na tę kawę dość spora kolejka, więc może być trudno, bo najbliższe wolne terminy mam na przyszły rok. Wtedy się zaczęła drzeć, że bo oni tu mają niezapłaconę fakturę za wizytówkę firmy na ich stronie, i ta faktura jest niezapłacona, i ona już się kontaktowała kiedyś w tej sprawie i ROZMAWIAŁA Z WŁAŚCICIELEM I ON WIE ŻE TO JEST NIEZAPŁACONE. Od właściciela wiem, że faktycznie jakiś miesiąc temu dzwoniła jakaś strasznie agresywna baba i się awanturowała, że oni tu wystawili fakturę i że zapłacić, ale była tak niekonkretna i zapieniona, że nie szło się dowiedzieć, czego tak dokładnie chce i o jaką fakturę chodzi. Więc się nawet dziś ucieszyłam, że pani dzwoni, bo chciałam wypytać, że jakaż to faktura, jaki ma numer, i jaki jest numer umowy bądź zamówienia, na podstawie którego została wystawiona. Niestety pani zapluła się do telefonu, zażądała rozmowy z właścicielem, odmówiła podania jakichkolwiek szczegółów, potem zapluła się jeszcze bardziej i zapowiedziała ODDANIE FAKTURY DO WINDYKACJI I ZOBACZYMY SIĘ W SĄDZIE PROSZEM PANIOM.
I teraz siedzę przejęta taka, że ojej.
Ktoś z tu obecnych kojarzy może firmę cośtam multinet, zajmującą się wizytówkami internetowymi firm? Albo, jeszcze lepiej, pracującą tam panią Martynę Wojcechowską? Bo dzwoniła z zastrzeżonego numeru, a chciałabym się z nią skontaktować, żeby sprawę do końca wyjaśnić.

13:01, nimfabo
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 344