I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
piątek, 30 stycznia 2009

Tydzień był strasznie meksykański pracowo. Cały styczeń w zasadzie był meksykański. Luty zapowiada się jeszcze ciekawiej. Ale atmosfera jest fajna, lubię to co robię a przede wszystkim nie lubię monotonii, więc mimo żenujących zarobków po chwilowym buncie w tej chwili ogólnie aplauz i zaakceptowanie.

Powinnam w zasadzie choinkę rozebrać, ale nie chce mi się jak jasny piorun. Nawet nie o samo rozbieranie już chodzi, bo to jest 15 minut roboty, tylko nie mam koncepcji, jak się jej potem pozbyć-najprościej byłoby wywalić balkonem, ale z piątego piętra trochę strach. Jeszcze kogoś trafi i co wtedy? Poza tym zaczęła puszczać świeże pędy, więc może zdejmę bombki i ją zostawię w domu? Bedę miała nietypową roślinę... eee... stojakową. Wkrótce są walentynki, powieszę serduszka i będzie git. Potem zaraz Wielkanoc, czyli jajka i zajęce, potem coś tam innego-flagi malutkie na pierwszego maja, mini-wianuszki na świętego Jana... no sami widzicie, że opcji jest mnóstwo, a ja już przywykłam, że mi w saloonie przy kanapie takie duże zielone pachnie. No nie wiem, nie wiem, muszę to przemyśleć.

Weekend zamierzam spędzić na słodkim lenistwie, tym bardziej, że zaopatrzyłam się w trzypak giercowego Holmesa, więc czekają na mnie bardzo skomplikowane śledztwa. Zamierzam też z pięcioczęściowego prezentu nabytego dla B. wydziubać część drugą (oj na chwilę tylko, oddam Ci przecież), która zapewni mi rozrywkę w postaci wyrzynania rozlicznych nacji, trucia, knucia i zawierania politycznych małżeństw. Czyli to, co dziewczynki z dobrych domów lubią najbardziej :D

***

mały apdejt: choinka nie puszcza pędów; ona KWITNIE. co oznacza natychmiastową i nieodwołalną eksmisję. skąd wiem, że kwitnie? poznałam po raptownym zaniku oczu, zasmarczeniu i koszmarnym bólu głowy.

23:15, nimfabo
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13