I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
czwartek, 26 listopada 2009

Dziś całkiem nieegocentrycznie będzie, gdyż pod wpływem niedzielnej lektury szczena mi opadła i tak leży na podłodze do tej pory. Otóż w knajpie wpadł mi w rękę jeden z  niskonakładowych bezpłatnych magazynów, co to właściwie nie wiadomo czemu służą, poza wyciąganiem kasy od reklamodawców i marnowaniem drogiego śliskiego papieru. Tak czy inaczej, w tym zajebiście poczytnym periodyku znalazłam tekst autorstwa pana redaktora naczelnego, niejakiego Marka Garncarka. Artykuł nosi intrygujący tytuł „Sąsiad na podsłuchu”.

Tekst przytoczę, nie w całości, ale tę najważniejszą część (pisownia oryginalna):

„Najlepsza rozrywka na długie jesienno-zimowe wieczory? Podsłuchać co się dzieje u sąsiadów. Kosztujący zaledwie 63 dolary Spy-Eavesdro, to doskonały gadżet, który pozwoli Wam czysto i wyraźnie usłyszeć wszystko, co dzieje się za ścianą. Nie ważne czy jest to cegła, drewno, czy nawet metalowa płytka. Wystarczy przyłożyć i słuchać.”

Panie Redaktorze Naczelny Garncarek, pan se weźmie jakiś ciężki przedmiot i jebnie się nim w czoło. Tylko porządnie i najlepiej kilka razy, tak dla pewności.

Naprawdę nie zna pan lepszych rozrywek? Książka, film, z panną/chłopcem się umówić? Na tańce pójść? W najgorszym razie pornoska se wypożyczyć albo pograć w jakieś strzelanki przez sieć? Nic, ale to absokurwalutnie nic? W takim razie straszliwie współczuję wąskiego wachlarza gier i zabaw towarzyskich.

I nie jest to na pewno fakt, którym należy się chwalić w gazetce, choćby miała nakład tylko 10 000 i służyła głównie do palenia w kominku.

Bo podsłuchiwanie sąsiadów, panie Garncarek, jest po pierwsze czynnością bardzo nieładną i niekulturalną, po drugie zaś uprawiane jest najczęściej przez moherowe babcie-inkwizytorki. Z tym, że babciom raczej emerytury braknie na takie wypasy, poza tym one korzystają z tradycyjnej szklanki przyłożonej do ściany.

21:41, nimfabo
Link Komentarze (22) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12