I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
sobota, 23 listopada 2013

(Jest to jedna z opowieści zfejzbuczkowych, które obiecałam tu przerzucać dla Niefejzbukowiczów.)

Kochany Pamiętniczku!
ostatnio pod wpływem Siostry Margarety, planującej doadoptowanie kotka, i mnie zaczęła chodzić taka myśl po głowie. nawet na tablica.pl zaczęłam oglądać sierszcze do adopcji, ze szczególnym upatrzeniem sobie jednego ogłoszenia o kotkach typu newskiego do oddania.
ale, Kochany Pamiętniczku, nie chcę już żadnego nowego kotka, gdyż mój kotek-kurwa-czarny dostarcza mi atrakcji za całe stado.

wczoraj kotek-kurwa-czarny chciał schab. dziś już nie chce. ani drobno krojonego ani żadnego, powyjmował paznogdziem pojedynczo WSZYSTKIE kawałki z miseczki pacząc mi z wyrzutem w oczy, po czym rzucał tymi kawałkami z gestem po całym pomieszczeniu. ostatni nawet powąchał dwa razy, a potem nim też ciepnął o ścianę. ostatecznie zawołałam rudego kotka, bo on je wszystko i w każdej ilości, nawet jeżeli jest już po swoim posiłku i dwóch dokładkach.

stwierdziłam jednak, że bez kolacji biedny czarny kotek zostać nie może, więc wyjęłam byłam z lodówki wszystkie inne mięsa, sprawdzając metodą prób i błędów, czy któreś może Jaśniepanicz raczy. raczył goląkę z indyka. ale musiała być drobno posiekana. BARDZO drobno. kawałki większe niż 0,5x0,5x0,5cm były nabijane na paznogdzia i rzucane w siną dal. przy czynności tej oczywiście wbijał we mnie pełne wyrzutu spojrzenie. a ja te (kurrrrrrrrwa) kawałki zbierałam po całej podłodze, kroiłam i podawałam koteczkowi jeszcze raz.

koty to zło, Kochany Pamiętniczku. zło i szatański pomiot. od kotów człowiekowi leci z pyska zielona dymiąca piana, wypalająca dziury w podłodze, a na drugie imię człowiek zaczyna mieć Mamamadzi.

14:40, nimfabo
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2