I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
niedziela, 15 listopada 2015

a rozdarta jestem nieco, bo z jednej strony niby dobrze, że takie artykuły się pisze i że kobiety bezdzietne z wyboru nie są odbierane wyłącznie jako leniwe socjopatki, ale z drugiej strony, co to za z dupy publiczna debata w kwestii prywatnego i osobistego wyboru każdego człowieka? czy ja się wpierdalam i analizuję, w jakim kolorze Kowalska kupiła sobie auto? albo za kogo wyszła? albo czy na obiad była u niej dziś pomidorowa zrobiona z rosołu z wczoraj? NIE, bo to jest jej prywatna sprawa. dlaczego więc społeczeństwo ma się niezdrowo ekscytować tym, czy mam dzieci, a jeżeli nie, to dlaczego? czy ja ich - do kurwy jędzy - wypytuję, dlaczego oni MAJĄ dzieci i dlaczego zdecydowali się na posiadanie potomstwa w tym a nie innym momencie swojego życia?
i wkurwia mnie do nieprzytomności postawa kleru, którego przedstawiciele z jednej strony sami nie mają dzieci, z drugiej pierdolą, jak to panowanie nad popędami odróżnia nas od zwierząt, a z trzeciej wmawiają nam, że folgowanie popędowi najbardziej elementarnemu dla każdego organizmu na tej planecie, czyli potrzebie przedłużenia gatunku, jest jak najbardziej okej (temu, że gatunek już jest naprzedłużany wystarczająco i problemowi przeludnienia nie poświęcają przy tym za wiele uwagi, bo wiadomo, że im nas więcej, tym weselej).
wzruszają mnie argumenty, że bezdzietni mają płacić wyższe podatki, bo mają lepiej niż ci dzietni. czyli co, ja mam płacić za błędne wybory czy rozczarowania życiowe współobywateli? że jak oni odkryli, że rodzicielstwo wygląda inaczej, niż sądzili - bo to nie tylko niedzielne spacery z wózkiem to też ciężka praca, odpowiedzialność, nieprzespane noce - i mają teraz poczucie, że życie ich wyruchało, to ja mam to poczucie też mieć dzięki obłożeniu mnie wyższym podatkiem, bo tak będzie sprawiedliwiej? to może obłóżmy dodatkowym podatkiem szczęśliwe pary, żeby tym, którzy mają za sobą zawód miłosny, było mniej przykro? i kurwa jednakowoż dojebmy wyższy podatek dzietnym, żeby bezpłodni czuli się mniej wydymani przez własną fizjologię? ja mam naprawdę mnóstwo pomysłów na podwyższenie podatku dla różnych grup społecznych, żeby inne grupy społeczne miały krzepiące poczucie, że wszyscy mają tak samo przesrane, więc pomysł z bykowym nieszczególnie mi imponuje - jestem zdecydowanie bardziej kreatywna w tej kwestii. aczykolwiek zdaję sobie sprawę, że w kwestii dopierdalania bezdzietnym Nowa Władza może nas wszystkich dość znacznie zaskoczyć (w każdym razie ja swój paszport trzymam pod ręką. tak na wszelki wypadek, jakbym musiała znienacka rozpocząć nowe życie poza granicami naszego pięknego, płynącego mlekiem i miodem, kraju).
i zachwycają mje również bezbrzeżnie te urocze argumenty niedoodparcia, że szklanka wody, że kto będzie pracował na emerytury, albo że musimy się mnożyć na potęgę, bo biała rasa zaginie - no na bogów, jeżeli TO mają być powody do posiadania potomstwa, to japierdole, oraz jeszcze kurwamać. może ja, decydując się na bezdzietność, jestem leniwą socjopatką - ale głosiciele teorii o emeryturach i o podtrzymywaniu liczebności białej rasy są psychopatami, którzy w żadnym przypadku rozmnażać się nie powinni.

19:46, nimfabo
Link Komentarze (3) »