I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
niedziela, 29 marca 2009

W kwestii konkursu melduję, że rozpatrzywszy nieliczne propozycje zgłaszane na blogu, poprzez e-mail, gg oraz osobiście, za najatrakcyjniejszy zestaw uznałam ten zaproponowany przez Rest. Pozostałe były również kuszące bardzo, ale być może M. przywiezie ze sobą ciężarną B., co wyklucza nocne rajdy na wieżę Bismarcka czy inne przejażdżki rowerowe po Głębokim.

Za zwycięski zestaw Rest ma u mnie kawę (miejsce spożycia do uzgodnienia) oraz buziaka ;)

Poza tym ostatnio jakaś taka dysfunkcyjna jestem. Znaczy w pracy mam trochę dzień świra, bo pacholę urozmaica mi życie następującymi atrakcjami: puszczaniem sieczki, tupaniem w takt sieczki oraz gibaniem się na krześle, trzykrotnym w ciągu dnia pracy spożywaniem śmierdzącego kurczaka (bo pacholę buduje masem mienśniowom), zostawianiem potem w pokoju śmierdzącego nieumytego talerza, posilaniem się za pomocą widelca i noża w ten sposób, że raz je z widelca, a raz z noża, mlaskaniem, siorbaniem, wyłamywaniem sobie palców z trzaskiem oraz opowieściami o swoich niezliczonych dolegliwościach i nazwach spożywanych z tej okazji leków (z reklamóweczką pełną tabsów pacholę się w ogóle nie rozstaje). Żebyście mieli choćby ogólne pojęcie o rodzaju i skali dolegliwości, nadmieniam, iż jakikolwiek wyciek z nosa jest oznaką terminalnego stadium raka śluzówki i wymaga natychmiastowego wpierdalania garściami tabcinu, gripexu, fervexu, rutinoscorbinu, paracetamolu oraz aspiryny. I to wszystko należy oczywiście zeżreć RÓWNOCZEŚNIE, potem zaś na bieżąco relacjonować mi doznania, włącznie z informacjami o nadciągającej biegunce.  A ja w tym czasie mam zajmować się tłumaczeniami, rozliczaniem sterty delegacji tudzież innymi zupełnie nieważnymi czynnościami. Co sprawia mi niejaką trudność, albowiem wizualizuję sobie całymi dniami, jak z impetem wpycham głowę pacholęcia w ciekłokrystaliczny monitor, posypuję mu zanikającą szyję resztkami śmierdzącego kurczaka oraz garściami farmaceutyków, a każdy w każdy strzelający staw palca wbijam nóż. Po dziesięciokroć.

No i czego się tak gapią. Przecież mówię, że jestem lekko dysfunkcyjna.

A strzelające wyłamywanie palców zawsze mnie wkurwiało.

21:52, nimfabo
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9