I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
sobota, 24 kwietnia 2010

No więc (jako się rzekło) zmieniam miejsce zamieszkania. Dość dla siebie niespodziewanie, ale (jako również się rzekło) czas był po temu najwyższy. Zupełnie inna sprawa, że Paniwłaścicielka pojechała po bandzie bardzo dużym łukiem, rzekłabym wręcz, że poniekąd wjechała w publiczność nawet. Gdyż albowiem odczekała aż zapłacę jej czynsz za kwiecień, a namacawszy należny haracz na swoim koncie dwunastego dnia bieżącego miesiąca przysłała mi wiadomość typu:

„Droga Pani Abo, niestety do końca kwietnia musi Pani spakować swoje koty, meble oraz inne takie tam i wypierdalać z zajmowanego obecnie lokum, gdyż albowiem naszła mnie chęć przylotu do ojczyzny. Klucze proszę mi oddać dnia takiegotoatakiego o godzinie czternastej, bo se życzę dostać je do ręki jak tylko noga moja postanie na goleniowskiej ziemi. I chuj mnie interesuje, że będzie to w środę i że może Pani wtedy akurat pracuje. Oczywiście jak już sobie pojadę z powrotem do Krainy Kangura to może się Pani wprowadzić znowu. Z wyrazami najwyższego lekceważenia – Paniwłaścicielka”.

Mnie od tego mejla kapcie spadły oraz groszki mje się wysypały na podłogę, gdyż co prawda od lutego co miesiąc przedłużałyśmy umowę o miesiąc, ale natępszykłat Paniwłaścicielka żądała ode mnie, żebym o ewentualnej niechęci do dalszego najmu informowała ją miesiąc wcześniej, bo ona musi bilet w razie czego zabukować i wogle. W związku z czym oczekiwałam, że zasada ta obowiązuje obustronnie. Jak widać, jednak jestem głupią naiwną pizdą, bo to już któryś kolejny raz okazuje się, iż elementarna przyzwoitość jest dziś towarem wielce deficytowym i społeczeństwo nie używa jej zbyt rozrzutnie. Tylko ja jako jednostka aspołeczna i nieprzystosowana nie umiem nagiąć się do powszechnie obowiązujących norm.  Pragnę też zaznaczyć, że pani ma dwa tysie mojej kaucji, więc mogła se należność za kwiecień po prostu potrącić z tej kwoty, ale nie, poczekała mietła jedna aż jej zrobię przelew. No nic to, myślę sobie, jestem kwiatem lotosu, odpiszę Paniwłaścicielce że wdzięczna jej jestem niebywale za tę radosną wieść, odpiszę jej na pewno uprzejmie i kulturalnie, jak tylko kurwica mi minie i będę w stanie wydusić z siebie coś więcej niż „ażebyśszczezławrednapizdoiżebycieautobuskangurówwokowyruchał”. Więc czekałam na obniżenie ciśnienia, a międzyczasie intensywnie poszukiwałam nowej mety.

W tymże samym międzyczasie otrzymałam kolejną emalię od Paniwłaścicielki, że mianowicie w Krainie Kangura też wszyscy cierpią wielce i współczują z okazji wiadomej, że żałoba w kościołach i rozpacz w klubach, że zapewne z rozpaczy i żałoby nie odpisuję na list poprzedni, ale że mam potwierdzić iż pragnę kontynuować z nią współpracę w zakresie najmu, bo jak nie, to ona wynajmie komu innemu. I jak jej prędziutko nie odpiszę to też wynajmie. O.

W pierwszym odruchu chciałam odpisać „chyba cie pojebało durna larwo, skoro już znalazłam nową kryjówkę to musiałabym być chora, żeby się przeprowadzać w tę i nazad, wsadź se tę propozycję, klucze zresztą też se wsadź, a wogle oddawaj zdziro moje dwa tysie kaucji i chuj kangurzy ci w oko”, ale ostatecznie ujęłam to nieco bardziej elegancko. Aczkolwiek wydźwięk pozostał ten sam.

Obecnie nowę metę mam już odmalowaną (przy olbrzymiej pomocy kolegów z nowej pracy), dokupiłam za półdarmo brakujące meble, do końca przyszłego tygodnia planuję zakończyć przewożenie potomstwa i dobytku.

Ogólnie jest git i proszę się szykować na parapetówkę :)

18:21, nimfabo
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3