I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
niedziela, 15 kwietnia 2012

Tak trochę od czapki dziś i chaotycznie, ale mi się uzbierało i w jednej transzy koniecznie się uparłam wrzucić. No to wrzucam.

Sprawa pierwsza - od zawsze mówiłam, że do uprawiania seksu potrzebna jest kobiecie głowa. I to nie tylko do robienia laski, ale do myślenia kurwa też. Jak dorosła (a w każdym razie pełnoletnia) panna, posiadająca średnie wykształcenie, mająca dostęp do internetu, bibliotek i księgarń, może wierzyć, że w czasie okresu i karmienia piersią nie zachodzi się w ciążę? Albo wierzyć w kalendarzyk małżeński? Albo, o żeż  ja pierdolę, nie stosować żadnej antykoncepcji (hasła "on zawsze wychodzi wcześniej" nijak się pod antykoncepcję podciągnąć nie da) bo, cytuję, „od tabletek się dostaje raka i depresji, spirala to morderstwo a w gumkach to faceci nie lubią a PO RESZTĄ gumki i tak pękają”. Od tego tekstu to się zasadniczo spierdoliłam z krzesła – ostatnio taką radość przeżyłam chyba wtedy, kiedy na którymś forum internetowym panienka pomyliła surogatkę z surykatką i zastanawiała się, czy taka surykatka to musi być podobna do kobiety, która potem będzie jako matka wychowywać dziecko. No kurwa oczywiście że musi, z figury, z twarzy, no i przede wszystkim z koloru futra oraz układu cętek.

Albo też inna scenka rodzajowa –  po swojej pracy (do której przyszłam w chuj niewyspana i na lekkim kacu, więc na koniec dnia już tak raczej dość mocno nienawidziłam wszystkich i chciałam żeby umarli) jadę tramwajem do kolegi do pracy, ażeby mję skrótowo przeszkolił z jednego specjalistycznego programu. Jedzie ze mną młodzież w wieku licealnym – dwie niunie i dwóch chłopców. I rozmawiają o filmie. Że jedna z niuń widziała film taki, że nie pamięta tytułu ale coś o kowbojach i że się potem okazało że to film o pedałach był i ona ma teraz traumę że chuj bo jej się zdaje że wszyscy faceci dookoła są gejami. Na co jeden z chłopców że nooo, teraz wszędzie tych gejów pełno, w szkołach szpitalach, że człowiek takiego wszędzie może spotkać, codziennie mu w pracy rękę podawać i nawet nie będzie wiedział że z gejem ma do czynienia. Ja w tym momencie wysyczałam „japierdolekurwamać”, odjebałam fejspalma i opuściłam tramwaj na najbliższym przystanku postanowiwszy kolejne dwa przejść pieszo, bo stwierdziłam, że ani zdania więcej nie zdzierżę. Szczególnie wzruszył mnie wątek misternego gejowskiego spisku, żeby się zakamuflować wśród porządnych lekarzy i nauczycieli, i codziennie podstępnie podawać gejowską dłoń nieświadomym i niczegoniepodejrzewającym niegejom. Sasasasasa.

No japierdolę, no.

I się też dowiedziałam ostatnio, że jak nic umrę niezamężna, gdyż żaden mężczyzna się nie ożeni z kobietą posiadającą trzy koty. No cóż, naprawdę jestem zrozpaczona, gdyż albowiem wydanie się za mąż jest jedyną moją ambicją życiową i jedynym celem mojej egzystencji, więc skoro już wiem że celu tego nie osiągnę to chuj, trudno, pozostaje mi tylko jebnąć się do Odry z kamieniem u szyi. Tym bardziej że oprócz trzech kotów posiadam też inne cechy dyskwalifikujące mnie jako materiał na żonę – na przykład własne zdanie, niewyparzony język, niezdrowe poczucie humoru, ogólnie ciężki charakter, IQ o wartości przekraczającej numer buta, skłonność do spożywania alkoholu, upodobanie do używania niecenzuralnych wyrazów, oraz przede wszystkim absolutną niechęć do zamążpójścia. O niechęci do posiadania potomstwa oraz o moim stosunku do większości potomstwa cudzego nawet nie warto wspominać.

I jeszcze się chciałam pożalić iż mję sąsiad z góry we wielkanocnę sobotę wkurwił straszliwie, albowiem puszczał bardzo głośno muzykę a ja miałam potworną migrenę (która mogła być poniekąd spowodowana piątkową libacją u mojej drogiej pszyjaciułki Foki Wywłoki)  więc musiałam się zwlec z kanapy pofatygować piętro wyżej,  co było bardzo dla mnie bolesne, a sąsiad bezczelny skurwiel nie chciał nawet otworzyć drzwi żebym mogła mu powiedzieć, jak bardzo jest źle wychowany i jak fatalny ma gust muzyczny, bo tej kurwa sieczki przecież się słuchać nie da. Tak więc zmuszona byłam przyblokować tchórzowi dzwonek kawałkiem zapałki, postałam pod jego drzwiami pięć minut, po czym zczołgałam się do siebie. Kiedy zamykałam drzwi było już cichutko, i chwała Panu Najwyższemu, bo kurwa gdybym musiała wczołgać się na górę po raz drugi to sądzę, że wzięłabym ze sobą siekierę w celu rozjebania drogiemu sąsiadowi drzwi, sprzętu grającego oraz kilku mebli ku przestrodze. Oraz jak domniemywam mogłabym się nie pofszczymać od upierdolenia mu kończyn górnych a może i dolnych nawet również, tak profilaktycznie, żeby se nie miał czym sprzętu grającego włączyć jakby go podkusiło zanabyć nowy.

No nic nie poradzę, że jak mam migrenę to bywam nieco trudna w kontaktach.

I jeszcze na deserek kartka wielkanocna, co prawda się już niektórym chwaliłam ale obrazek był tak piękny że wart jest przekazania szerszej publiczności.

Otóż.

Wracając we wielkanocnę niedzielę od Czcigodnych Rodziców, która to wielkanocna niedziela, nawiasem mówiąc, w Szczecinie wyglądała całkiem jak niedziela bożonarodzeniowa (se nawet esemeski wysyłaliśmy że merykrysmas), no więc otóż wracając natkłam się u siebie pod blokiem na rodzinę mojej panisomsiatki. Rodzina przybrała postać damy po pięćdziesiątce, sądząc z urody była to panisomsiatczyna siostra, oraz dżentelmena w wieku takimż samym na oko, napierdolonego niczym autobus z wycieczką zakładową. Pan ciągnion był przez paniomsomsiatkę oraz drugą damę do auta, ale dzielnie stawiał opór, słaniając się przy tym dość intensywnie i bełkocząc łamiącym się głosem,  że on nie chce do domu, on chce lepić bałwanka.

Jak dla mnie naprawdę, najpiękniejsza pocztówka wielkanocna ever.

23:07, nimfabo
Link Komentarze (12) »