I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
piątek, 19 kwietnia 2013

Abusia się Wam musi do czegoś przyznać.

Otóż Abusia jest taką troszeczkę hipokrytką.

Albowiem ciągle przypominam, że doktórów kochać trzeba i szanować, nie deptać recept i nie pluć na fartuch, ale sama też mam na sumieniu kilka nieładnych występów.

A najnieładniejszy występ dałam, kiedy chora bardzo i zalergizowana, z pełnym wachlarzem nieżytów i infekcji w rejonie górnych dróg oddechowych i przyległości (wliczywszy zatoki, uszy oraz zapalenie spojówek jako bonus) poszłam z gorączką do pszychodni swojej rodzinnej poprzedniej, znaczy się na Śmiałego. I tam się kazałam zarejestrować do pierwszego wolnego doktóra na natentychmiast.

I przyjęła mję pani doktór w wieku balzakowskim, obejrzała mję, osłuchała, po czym jęła pisać receptę. I jak mi tę receptę wręczyła, to ja w przebłysku instynktu samozachowawczego zapytałam, cóż też za specyfiki tam są wymienione. I się okazałosię, że są to specyfiki homeopatyczne. Kropelki na zatoki, tableteczki jakieś i inne chuje-muje oraz jeden dziki wąż.

Kiedy to usłyszałam, z wrażenia brwi wyjechały mję na potylicę, więc podejrzliwie spojrzałam na panią doktór mrużąc załzawione i zapuchnięte oko (prawe, bo lewe mi się nie odemkło z powodu opuchlizny) i się upewniłam:

-HO-ME-O-PA-TY-CZNE?

-tak, proszpani, homeopatyczne.

-a antybiotyk jakiś czy coś?

-nie, to co wypisałam jest równie skuteczne a dużo mniej szkodliwe.

-skuteczne leki HOMEOPATYCZNE.

-no tak.

-i PRAWDZIWYCH leków mi pani nie wypisze?

-ależ to są naprawdę bardzo skuteczne specyfiki.

-pani doktor... POJEBAŁO PANIĄ?!

Tu Abusia z gestem szastnęła receptę na biurko, wyszła trzasnąwszy drzwiami oraz smarknąwszy z godnościo, po czym udała się do przychodni, w której kierownikię jest ojciec abusinego kolegi. I tam Abusia uzyskała receptę na leki trujące niehomeopatyczne.

A fe Abusiu, a fe, wstyd, tak ałtorytetu lekarskiego nie szanować.

22:46, nimfabo
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6