I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
niedziela, 31 maja 2009

Ludzie na mieście mówią, że ja suka straszna jestem i że zuo wcielone. A niektórzy uważają nawet, że za mną podąża konno czterech cokolwiek posępnych panów, natomiast tam gdzie stąpnę trawa usycha, zwierzęta padają i ogólnie mrok ogarnia ziemię.

I słusznie uważają, bo od piątku to wszystko jest z powrotem aktualne - po krótkiej a nieuzasadnionej przerwie. Która to przerwa spowodowana była moją słabością do pewnych form hazardu oraz  posranymi pomysłami z serii "a co mi szkodzi", które wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.

Dobrze mi tak.

Ale też wiem teraz bez cienia wątpliwości że mi szkodzi, co mi szkodzi, na co mi szkodzi i do jakiego stopnia :)

Się człowiek całe życie uczy, nieprawdaż.

Plus sytuacji jest taki, że teraz już sobie mogę być bezkarnie suką nieufną i złośliwą, gdyż przecież na moje wyjszło i nie ma się co w stosunku do bliźnich wychylać z przejawami sympatii, bo to potem na pewno zostanie przykładnie ukarane. W dodatku publicznie - zapewne w ramach działalności edukacyjnej czy coś.

Humor mam dziś nieco słaby, albowiem z okazji święta wszystkie markety zamknięte i czereśni nie można było nigdzie kupić. A ja mam jazdę po całości że muszę się czereśni nażreć teraz zaraz już i najlepiej żeby ich było ze trzy kilo od razu.

No trudno, pozostaje mi sorbet truskawkowy własnej roboty.

Aha, jakby ktoś planował życie towarzyskie z mną w nadciągającym tygodniu to uprzedzam, że właśnie postanowiłam przestać w jakimkolwiek stopniu kamuflować suczość swoją, zatem mam w dupie konwenanse i bywam poniekąd... eee... no określenie "sarkastyczna" nie oddaje w pełni klimatu ale powiedzmy, że od biedy się nada.

No co ja poradzę, że jak dłużej jestem miła to po prostu muszę potem odreagować.

Nie moja wina, że nie jestem dobrze ułożona.

Ani współpracująca tym bardziej.

No.


Apdejt:

Mogę być nawet bardziej sarkastyczna niż zwykle, ponieważ albowiem męczy mję znowu gorączka (piąty dzień z rzędu - szkurwa ile można???) plus ponadto katar zatokowy oraz suchy kaszel. A skończyło mję się ACC i krople do nosa te co je lubię, pozostał tylko cuchnący sprej na zdechłych myszach. Do jedynej czynnej obecnie apteki mam zajebiście daleko, więc zapewne, ku mojej bezbrzeżnej rozpaczy, będę musiała tego ohydztwa użyć. W tych okolicznościach przyrody, pięknych i niepowtarzalnych, doprawdy ciężko mi być uosobieniem taktu, wdzięku i innych tam cnót.

No ordynarnie wkurwiona jestem, psze państwa.

W związku z czym ogłaszam czerwiec Miesiącem Socjopatycznej Suki. Niech się wszyscy czują oficjalnie ostrzeżeni że chora i raczej słabo przyjazna dla otoczenia. Bo reklamacji żadnych ani krytyki przyjmować nie zamierzam.

18:28, nimfabo
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9