I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Otóż pragnę poinformować wszystkich zainteresowanych, iż centra handlowe to siedliska złego są. Po pierwsze – perfumerie. No zuo zuo ZUOOO. Idzie sobie człowiek normalnie w CH Galaxy po karmę dla kota, żwirek, chleb, kiełbasę czy inny ocet, a tam po drodze do windy PERFUMERIA. No to sobie człowiek myśli, że w sumie mu się tynk kończy, więc może wpadnie uzupełnić zapasy. No fajnie fajnie, ale zanim się dotrze do stoiska z tynkami trzeba minąć półki pełne kolorowych pachnących flakoników. I tu niestety zaczynają się zjawiska tajemnicze i mroczne, bo te flakoniki to mają jakieś takie pola magnetyczne czy coś, że się taki flakonik do ręki przykleja i ni kuta nie można go odłożyć. A tu trzeba przecież iść po karmę, żwir, kiełbasę… A ochrona nie wypuści z przyklejonym flakonikiem bez płacenia… A on się nie chce odkleić za nic… No to co zrobić? Lepiej zapłacić i wyjść, zanim się do człowieka przyklei tych flakoników więcej, nieprawdaż.

To samo dotyczy sklepów z bielizną. No nawet jeżeli naprawdę nie potrzebuję tam wchodzić, to ściąga mnie jakieś pole siłowe o takiej mocy, że nawet chwytanie się framugi i wbijanie paznokci w podłogę nie pomaga. Na kaflach zostają centymetrowej głębokości bruzdy, na ościeżnicy ślady zębów, a ja w niewiadomy sposób nagle i tak jestem przy ekspozycji z koronkowym dezabilem…

Oraz kolejnym gniazdem szatana jest empik. No tam to już po prostu diabli jawnie z widłamy biegajo i z chichotem piekielnym mieszajo wew kotłach ze smoło. Wszędzie książki. Mnóstwo książek. Pierdyliardy całe. I te diabły z widłamy wtykajo człowiekowi książki w rence i w kieszenie i za pazuchie. A najgorsze jest to, że ale przecież jedna książeczka to tylko trzy dyszki. Ooooo, no proszę proszę, to mają tutaj pozycję, której szukałam i nie mogłam znaleźć… Hmmm… no nie mam w sumie piniendzy, ale jak teraz nie kupię to później mi wykupią. To jednak wezmę. Hmmm… ooooo, i to też mają? Ojojoj, i to też? O, a to muszę przeczytać zanim się wezmę za to, bo w sumie po kolei wypadałoby konsumować, nieprawdaż. No dobra, idziemy do kasy, nie ma co szastać świętej pamięci wypłatą. Oj no kurwa 210peelenów, hmmm, a no tak, przy siedmiu książeczkach mogło w sumie tyle wyjść… Hmmm… to gdzie ja mam tę nigdyjejjużkurwanietknęchybażewnajczarniejszejgodzinie kartę kredytowę? Bo właśnie najczarniejsza godzina nastała że nie mam co czytać i nie umię się zdecydować która książka jest zakupem najpilniejszym.

Poza tym na kulturę w końcu wydaję, więc to nie jest ordynarne rozpierdalanie pieniędzy, tylko ęą inwestycja w rozwój intelektualny ąę.

Od perfum i bielizny też się rozwijam intelektualnie, jakby kto pytał.

W każdym razie taka jest moja wersja i takiej się będę trzymać.

Howgh.

18:51, nimfabo
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10