I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Jest sierpień, więc gil do pasa. Aczkolwiek gil do pasa stanowi wersję lajt, bardzo zresztą preferowaną, ponieważ kolejnym stopniem wtajemniczenia jest gil pod samo czoło i brak możliwości oddychania przez nos. Co właśnie nastąpiło. Do tego wczoraj skończyły mi się magiczne pigułki w końskiej dawce, które elegancko usuwają większość objawów (bowiem oprócz gila w ofercie jest również wysypka, zapalenie spojówek i niepokojący ból gardła), więc nie oszukujmy się, dziś od rana wkurwiona byłam nieprzytomnie. I taka poszłam do pracy, co zasadniczo jest wysoce niewskazane, a wręcz niektórzy moi znajomi twierdzą, że powinno być karalne. No trudno, tak czy siak poszłam. Wytrzymałam do 13.00, w międzyczasie niemal zamordowałam dwie osoby, kolejne trzy zjebałam tak, że było mnie słychać prawdopodobnie w ościennych województwach, poczem oznajmiłam, że udaję się do osierodka zdrowia i jebnąwszy drzwiami opuściłam miejsce kaźni.

W kwestii dwóch mordów – powiem tyle, że ogólnie odmawianie mi czegokolwiek jest pomysłem słabym, bo ja jestem niezwykle wrażliwa i delikatna, więc odmowę znoszę źle bardzo. Ale sprzeciwianie mi się, kiedy mam gila, kurwę w oczach i posykuję na rozmówcę, jest pomysłem chujowym i to oj strasznie. Czego jeden nasz pan usługodawca nie zrozumiał chyba albo może się łudził, że mję zmiękczy jego urok osobisty. Widać nikt go nie zdążył uświadomić, że zmiękczanie mnie urokiem osobistym nie działa ni kuta. A pan mało, że nie chciał mi dać certyfikatów na zamontowany sprzęt, których dostarczenie jest jego zasranym obowiązkiem, to kiedy powiedziałam, że albo sprzęt spełnia pewne wymogi i normy i poproszę papiery na to, albo nie spełnia i proszę go wypiąć i wpiąć taki, który spełnia, bo ja z tych papierów będę rozliczona, pan odrzekł, że owszem, wypnie, i zostaniemy bez sprzętu i ciekawe co wtedy a wogle to powie o mojej roszczeniowej postawie moim przełożonym. Okurwaokurwaokuuuuuuuuuuuuurwa. No chłopcze jaki to był zły pomysł to ani se wyobrażasz. Bo ogólnie żeby mnie szantażować to trzeba mieć jaja ze stali (czego panu ewidentnie brakuje), a żeby mnie szantażować, kiedy mam gila, jestem wkurwiona i ewidentnie szukam ofiary, to trzeba mieć jaja ze stali, zajebiste ochronne pole siłowe, a ponadto wskazane jest opracowanie drogi bardzo szybkiej ewakuacji. Tego również pan nie miał, więc skończyło się na wydarciu mordy przeze mnie, stanowczym wyłożeniu panu, do czego zobowiązany jest umową, co w związku z tym ma mi dostarczyć i na kiedy, oraz że jak mu się coś nie podoba i ma pragnienie naskarżyć na mnie komuś to niech szybciutko zapierdala, aczkolwiek ogólnie może mi skoczyć tam, gdzie może pana majstra w dupę pocałować.

Rykoszetem zaś oberwało sie koledze z pokoju obok, któren nieproszony zaczął mnie w obecności szantażysty zapytywać, czy nie mogłabym se tych papierów odpuścić. Jeżeli chciał w ten sposób pomóc panu blefującemu to spierdolił sprawę, a do tego spytany został przesłodkim tonem, czy aby mu się coś nie pojebało i czy mógłby z łaski swojej przypomnieć mi, kto mu płaci pensję co miesiąc, bo o ile mi wiadomo mamy tego samego pracodawcę, no chyba że nie, to może powinnam o tym dyrekcję poinformować.

Mówiłam, że jak mam gila to nie należy mnie wkurwiać.

Pan współpracownik podkulił ogon i poszedł do siebie, a pan szantażysta przyniesie mi papiery na jutro. Zapewne zyskałam w biurze +10 do suczości, ale mam wyjebane, przynajmniej dostanę kwity a i w przyszłości będą mniej skłonni wpuszczać się w jałowe dyskusje. Poza tym uprzedzałam ich,  że w moim wydaniu kompromis wygląda tak: wy zrobicie to, o co ładnie proszę, a ja nie zacznę prosić nieładnie.

Nie moja wina, że koledzy nie rozumieją, co się do nich mówi.

A ogólnie co. Ogólnie wyśmienicie, odnowiłam dziś zapasy magicznych dropsów w końskiej dawce, więc mimo gila szczątkowego jestem kwiatem lotosu na tafli jeziora. Zwłaszcza, że dzisiejsze zorganizowanie Armagedonu w fabryce skutecznie obniżyło mi poziom szatana we krwi, więc właściwie jutro powinnam jak zwykle być uosobieniem wdzięku i dobrych manier.

No chyba, że ktoś mnie wkurwi.

21:04, nimfabo
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5