I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Najpierw będzie zaczerpnięty z internetów rysunek poglądowy, żeby wszyscy wiedzieli, że żartów nie ma:

kotu

Gdyżalbowię dziś będzie opowieść o tym, że koty z natury są anarchistami. Ale też i o tym będzie, że anarchia anarchią, ale pewnych praw przyrody człowiek nie oszuka.

Awięs, do rzeczy: otóż jak już wspominałam na fejsiku, najmłodszy mój Syn Bury ma inklinacje do oddalania się z domu przez balkon. Pierwsze dwa oddalenia były nieśmiałe i miały raczej charakter wyprawy badawczej z eksploracją najbliższego sąsiedztwa balkonu. Ale, jako że po ostatniej ekspedycji synuś dostał kategoryczny zakaz wychodzenia na balkon wogle, dziś postanowił dać wyraz swojej niezależności oraz swemu prawu do wolności czynu. Więc gdy tylko otworzyłam drzwi balkonowe, prześliznął się błyskawicznie i bezszelestnie niczym nińdzia, wskoczył na barierkę, po czym wziuuuu! pooooszeeeedł w długą. Kiedy go wołałam obejrzał się raz tylko z pogardliwym wyrazem fizjonomii i pomknął za blok. Ja zostałam skamieniała, oparta o barierkę oraz na usta jęła mi występować piana, gdyż wizja szukania małego niewdzięcznego skurwla po całym osiedlu budziła we mnie dyskomfort bardzy oraz przeczucie o nikłych bardzo szansach powodzenia. Nic to, myślę sobię, pójdę, przywdzieję obuw i ruszę w świat za tą małą parszywą gnidą. Po przywdzianiu obuwia raz jeszcze wyszedłam na balkon z zamiarem zawołania głosem tęsknym a łagodnym, gdy nagle wtem! patrzę, a mój Zdobywca Galaktyki wraca rączym truchtem, pomiaukując przy tem żałośnie. Gdyż, kochani moi, kluczową okolicznością przyrody jest dziś fakt, iż od kilku godzin na zewnątrz jest tak raczej dżdżyście. I nie dość, że dżdży z nieba, to krzewy są odżdżone bardzo i z liści im spływają krople dżdżu obficie. Więc po przebiegnięciu cwałem piętnastu metrów przez krzary, mój Dzielny Nińdzia Krwawy Kieł miał dupę mokrą dokładnie, a i temperatura jak sądzę nie zachęcała do podboju świata.

Tak więc przeurocza aura, której główną zaletą jest, że grzyby rosną, zneutralizowała przy okazji anarchistyczne ciągoty Pankotka.

A morał z tej bajki jest taki, Drogie Dzieci, że jak już macie demonstrować swoją suwerenność i niezależność, to se raczej wybierzcie jakiś dzień o bardziej przyjaznych warunkach meteorologicznych.

18:08, nimfabo
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2