I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
sobota, 13 września 2008

Sie popisalam. Wczoraj bylam na weselu. Generalnie od samego poczatku powinnam byla miec zle przeczucia, ale ewidentnie moja wyjatkowa intuicja miala wolne. Wrecz powiedzialabym, ze jakies zacmienie mialam. Zaczelo sie od tego, ze nie mialam kiecki (opowiesci o spoznieniu do manikiurzystki, taksowkarzu nie znajacym miasta, kosmicznych korkach i innych takich imponderabiliach sobie daruje). Niby brak kiecy to zadna tam przeszkoda dla jednostki z tak cudownie bogata osobowoscia jak ja, nie suknia wszakze zdobi czlowieka, ale jest to jednak pewna niedogodnosc. Cokolwiek wkurwiajaca. Na szczescie udalo mi sie nabyc odpowiedni stroj wieczorowy. W dniu  wesela, w ciagu godziny, tuz przed wizyta u manikiurzystki. Kieca czerwona, do ziemi, przecudna a niedroga. Wygladalam w niej jak krolowa seksu i lez. Z tym seksem jest ostatnio jakos deficytowo, ale za to ze lzami poszlo mi pierwszorzednie. Sie ksiezniczka albowiem byla laskawa dnia nastepnego po imprezie zaplatac we wlasne sznurowki blekitne (a rozwiazane) i wyrznac szlifa koncertowo i bez asekuracji, bo mnie ten szlif saskoczyl kompletnie i nie zdazylam sie lapkami podeprzec. Cudownie. Skutki, zwlaszcza dolozywszy do tego spedzenie wiekszosci imprezy w bardzo mocno przewiewnym holu, sa dzis porazajace. Gardlo mnie boli jak wszyscy diabli, prawe kolano co prawda raczej nie jest zlamane  ani zwichniete, ale mnie niewyobrazalnie rypie, ponadto stracilo sporo ze swej zwyklej funkcjonalnosci. A czasami nawet nie dziala wcale, co poznac mozna glownie po tym, ze przy przenoszeniu ciezaru ciala na wyprostowana prawa noge ta noga z niewiadomych przyczyn sie zgina po czem nastepne ujecie pokazuje mnie wijaca sie na dywanie i przeklinajaca straszliwie. Ogolnie staram sie glownie lezec, ale zmiana pozycji na kanapie tez jest czynnoscia zmudna, dlugotrwala i bardzo bolesna, i nawet podwojna dawka pyralginu nie pomogla. Po zazyciu trzeciej rowniez nie przestalo bolec, ale za to blogo odplynelam na kilka godzin. Mamusia wpadla wieczorem i zrobila mi zakupki, bo dla mnie pojscie (chociaz "pojscie" to zdecydowanie za mocne slowo) nawet do toalety jest tak potwornym problemem, ze na sama mysl o koniecznosci poczolgania sie do windy a potem do sklepu robi mi sie slabo. O wracaniu z siatkami nie jestem w stanie nawet pomyslec. Do tego  bolace gardlo mocno utrudnia spozywanie czegokolwiek poza zupami. To gardlo to w sumie drobiazg, boli mnie srednio co dwa tygodnie i przy byle okazji, wiec nie przejmuje sie tym specjalnie poki nie mam ewidentnych objawow zapalenia oskrzeli albo nie zaczyna mnie sie to rozlazic na zapalenie uszu. Ale z tym kolanem to awaria. Zwlaszcza, jak sie chodzi do pracy prawie dwa klocki piechota. Jesli do poniedzialku mi nie przejdzie to moze byc malo smiesznie. Zwlaszcza, ze teleport sie mnie popsiul.

P.S. wlasnie leci moja ulubiona reklama z Kondratem w roli glownej-no normalnie kuchwa rozpieprza mnie ten jelen na rykowisku po lewej stronie ekranu. 

21:51, nimfabo
Link Dodaj komentarz »