I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way
poniedziałek, 16 października 2017

występują:
Panimatka, Abunia, Telefon Komórkowy, Lodówka, Przyrząd Tekstylny (zwany kolokwialnie Szmatą), Perliczka, Garnek Zsolanko.

Panimatka: (dzwoni milijon razy na Telefon Komórkowy.)
Abunia: (nie odbiera, gdyż nie słyszy, gdyż za pomocą Przyrządu Tekstylnego myje Lodówkę oraz przygotowuje Perliczkę i Garnek Zsolanko.)
Panimatka: (dzwoni kolejny milijon razy.)
Abunia (odbiera zdyszana): oesssu, no czego Panimatka tak wydzwania, a? pali się, czy co?
Panimatka: ale jak dzwonię do ciebie to odbieraj, a nie że ja się tu już o wylew i zawał otarłam, że nie odbierasz, a chora jesteś, że może ci się co stało, przytomność straciłaś, albo no nie wiem co jeszcze!
Abunia: bo ja zajęta byłam. muszę się zająć tą perliczką co i ją przywiezłaś, musze ją wsadzić do garnka zsolanko i na dobę do lodówki, a lodówce to już się mycie należało, więc ją myłam, i woda leciała a jak nie leciała to ja w kuchni miałam głowę w lodówce i sama rozumisz.
Panimatka: ALE JAKĄ LODÓWKE TY MYJESZ, JAKĄ PERLICZKĘ WSTAWIASZ, JEZUSMARIA, DZIECKO, PRZESZ CHORA JESTEŚ, MASZ LEŻEĆ!
Abunia: (przewraca oczami, z niedowierzaniem kręci głową, wykręcając nad zlewem Przyrząd Tekstylny zwany kolokwialnie Szmatą i popatrując na Perliczkę oraz Garnek Zsolanką.)
Panimatka: JAKBYM WIEDZIAŁA, ŻE JESTEŚ TAKA NIEODPOWIEDZIALNA, TO W ŻYCIU BYM CI TEJ PERLICZKI NIE PRZYWIOZŁA!
Abunia: ale przywiozłaś, i trzeba z nią coś zrobić, i z internetów mi wyszło że najprościej ją będzie namoczyć w solance a potem natrzeć majerankiem i upiec w rękawie, i jakoś perliczka SAMA nie chciała se uszykować garnka zsolanko i do niego wleźć, więc ja musiałam to zrobić, i lodówka też jakoś nie chciała SAMA się umyć...
Panimatka: ale nie musiałaś tego robić TERAZ! perliczka i lodówka mogły poczekać!
Abunia: (patrzy pytająco na Perliczkę i Lodówkę, obie przecząco kręcą głowami dając do zrozumienia, że absolutnie nie mogły poczekać.)
Panimatka: i w ogóle jaką ty dzisiaj temperaturę masz, co?
Abunia: czydzieściośm. noooo, i cztery kreski, ale te kreski to się właściwie nie liczą, bo i tak się je zaokrągla w dół.
Panimatka: żebym ja cię zaraz w dół nie zaokrągliła. i ty w takim stanie, taka chora lodówkę myjesz i perliczkę chcesz piec?
Abunia (do siebie): ja pierd...
Panimatka: co tam mamroczesz?
Abunia (do Panimatki): oesssu, no przecież ich nie zarażę, co nie?
Panimatka: ale z temperaturą przy lodówce stoisz!
Abunia: kazałaś mi żebym se zimne okłady robiła, tak? KAZAŁAŚ. no to se wsadziłam głowę do lodówki, to w zasadzie to samo. a teraz wiesz, muszę lecieć, bo muszę włożyć półki do lodówki, wstawić do niej garnek z perliczką, a potem to się muszę położyć i zdrzemnąć, bo jestem chora, mam gorączkę i wiesz, no WOGLE.
Panimatka: ale zanim się położysz spać to mi wyślij esesmana z tym przepisem na perliczkę, bo sobie też kupiłam i też ją muszę jakoś oporządzić.
Abunia (z przekąsem): nooo, widzę troska matczyna troską matczyną, ale jak przepis potrzebny to i stężenie troski jagby spada, co?
Panimatka (tonem, od którego skisło mleko w całym województwie): a ty nie pyskuj do matki, bo jak mje żdzaźnisz, to w łikęd będziesz se mogła co najwyżej pozbierać pod balkonem kartofle wyrzucone przez sąsiadkę spod ósemki, a nie ze mną grzyby pod Korytnicą. kończ te zabawy ze szmatą i jazda do łóżka. ALE JUŻ.
Abunia: karnie kończy zabawy z Przyrządem Tekstylnym zwanym Szmatą, wstawia do Lodówki Perliczkę, zanurzoną w Garnku Zsolanko, wysyła Panimatce esesmana z przepisem i prędziutko idzie leżeć w łóżku, żeby ne żdzaźnić Panimatki, bo bardzo, ale to BARDZO chce jechać w łikęd na te grzyby, no.

14:01, nimfabo
Link Komentarze (1) »