I m a bitch and you know I wouldn t want it any other way

TELEWIZYJNE

czwartek, 29 października 2009

Skoro pojawiły się sugestie w sprawie że rubryczka Nimfabo Łikend TiWi, to zrobimy sobie kącik edukacyjny o serialach. Bo seriale to temat wdzięczny a przy tym obszerny wielce. Dziś odcinek inauguracyjny: Emjakdżem.

No zachwycający serial i jakże pełen nagłych zwrotów akcji. Natenprzykład tam się teraz pan Cypryański (podobno lasie zbiorowo szczytują na jego widok, ale o tym za chwilę) rozchodzi z panią żoną. No więc ona, żona znaczy się, wraca z wojaży zarobkowych i komunikuje, że się na zabój zakochała w kimśtam, że żyć bez tego kogośtam nie może i że odchoooodzi, dłużej już nie wyczyyyma (że se tak pieśniarką Cerekwicką polecę). Ale cóż robi panmąż Cypryański? Czy mówi jej, że jest parszywą kurwą? Nie. Czy pierze ją po ryju i patrzy azaliż równo puchnie? Nie. Czy idzie się potem napierdolić i przeruchać po pijaku jakiegoś paszteta? NIE. On, proszę państwa, idzie NA MOTÓR. I to ma być typowa polska rodzina? Gdzież autentyzm? Gdzie prawda czasu, prawda ekranu? Gdzie telewizyjna misja szerzenia wartości narodowych? No? NO?

I wogle panny umierają że on (ten Cypryański znaczy, nie motór) taki słodki i męski i seksi i te oczy jego achachochoch. Pfff… Proszszsz… Męski to jest doktór Pawica. I Kolin Fyrf. Oraz Dżordż Klunej oczywizda. A że oczy zajebiste – no spanielowe takie. Załzawione i pełne wyrzutu – pan nieustająco wygląda, jakby zaraz miał się rozpłakać. Fuj. I to ma być seksi? Jeżeli ktoś lubi spaniele ruchać, to proszę bardzo. Ale uprzedzam, że na to zdaje się jakiś paragraf jest i się TOZ bardzo czepia.

A skoro już tak się rozpędziłam to może się przejadę po co ulubieńszych bohaterach.

Hałka Mostowiakowa: początkowo bladź do kwadratu oraz mściwa sucz wyrachowana. Czyli bardzo ładnie, mimo maniery podwijania usteczek do wewnątrz podczas mówienia. Potem z niejasnych przyczyn nawrócona (główny podejrzany – odjeb hormonalny spowodowany ciążą), przykładna matka i żona, usteczka dla podkreślenia przemiany wydęte, adoptuje sieroty, chodzi do kościoła, ogólny rzyg. Niby ostatnio romans z alkoholem, ale krótkotrwały i niezbyt barwny. Aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, że pan mąż puszcza się na boku z Grażynką podłym kurwiszczem, są szanse na powrót nałogu i urozmaicenie życia rodzinnego. Znaki szczególne – żabia uroda, nienaturalny wyszczerz, wkurwiający i równie nienaturalny śmiech perlisty.

Grażynka podłe kurwiszcze – niby powinno być cacy, bo sucz wyrachowana i po trupach do celu, ale tak naprawdę robi na mnie wrażenie niezrównoważonej emocjonalnie głupiej pizdy. Z wąsem w dodatku. I jeszcze ściąga usta oraz moduluje głos w wyjątkowo irytujący sposób. No nie lubię, no.

Pyza vel Kinga Zduńska: ładne cycki i sprawia wrażenie kompletnej idiotki, czyli marzenie większości mężczyzn. Na moje oko cierpi na hipomanię, aczkolwiek możliwe też, że po prostu ma jebniętą w mózgu taką zapadeczkę regulującą zamykanie paszczy kiedy nie ma się nic mądrego do powiedzenia. W mjakdżem krakowianka jedna co ma chłopca z drewna, prywatnie żona Marcina Cichopka, poznanego na ekskluzywnych baletach w tefałenie. Ostatnio rzadko pojawia się w serialu, więc szlifuje swój aktorski kunszt reklamując filmy o lalach. Nie, nie tych  gumowych z trzema nęcącymi otworkami. Reklamuje filmy o lalach Barbie.

Małgosia Mostowiakówna: znak rozpoznawczy – pretensja w głosie. Do wszystkich i o wszystko. Wkurwiająca niemożebnie, więc nie będziemy się nią dłużej zajmować.

Tomek narzeczony Wkurwiającej Gosi: podobno zajebiaszczo przystojny – dla mnie oblech, kijem bym nie tkła. Poza tym równie wkurwiający jak Gosia, więc też nie rozwodzimy się specjalnie i lecimy dalej.

Bracia Zduńscy: chłopaki drewniaki wątpliwej bardzo urody. Wszystkie kwestie są przez nich wyszczekiwane. Się państwo wsłuchają uważnie – akcentowana jest dokładnie KAŻDA sylaba. Se proszę dla wprawy kilka razy powtórzyć MI-KRO-BI (wtajemniczeni mogą se na końcu dodać ksy-ksy), a potem spróbujcie powiedzieć całe zdanie z taką intonacją. Masakra, co? A oni mają ten moduł na stałe wmontowany. Ja bym nie zdzierżyła – nic dziwnego, że bezustannie robią minę srającego kota.

Marysia, mamusia drewniaków: ogólnie spoko, nawet niezbyt wkurwiająca, tylko męczy mnie jej maniera zawieszania głosu co drugie słowo i dodawania Y po każdej spółgłosce na końcu wyrazu. I ta aureola co jej zapierdala nad blond peruczką. Fuj.

Artur, mąż Marysi: ten to na setę ma hipomanię. W sumie sympatyczny, wkurwiające są tylko jego popisy karate ze szczególnym uwzględnieniem ostatniej napierdalanki w barze. Niby napierdalanka powinna być fajna i podkręcić klimat, sęk w tym, że przypominała filmy klasy Z masowo produkowane swego czasu w Hongkongu. A takich filmów epatujących tanią przemocą to ja bardzo nie proszę, bo serial ma być o miłości i porywach serca. Nie o jakichś adzia-badzia-zajebię-ci-z-buta-w-ryj.

Marta Mostowiak – dziki wzrok, nerwowy uśmiech i płaczliwy głos, czyli zachowanie z serii „wiem, że gdzieś tu jesteś, paczysz na mje i masz nóż”. Chociaż z drugiej strony może właśnie wręcz przeciwnie, może ona ma jazdę „wiem, że tu jesteś, paczę na ciebie i mam nóż”. Nie wiem, nie mogę się jakoś zdecydować. Tak czy inaczej też normalna nie jest. Jeżeli to ona ma nóż to ją lubimy gdyż mamy sentyment do psychopatek z nożem. Taki bohater jest dla nas autentyczny i potrafimy się z nim utożsamić. Zwłaszcza w czasie pełni.

Heniutek, szwagier Marty – wujcio dobra rada. Ma zapasowe klucze więc włazi bez pukania, bezustannie wpierdala się we wszystko i wszystkich poucza. Zajebałabym pierwszego dnia bez ostrzeżenia. Hmmm… Może jednak Marta MA nóż.

Jest jeszcze blond Marzęka, ale ona to mnie tak wkurwia, że nie wiem, co niby miałabym napisać. Poza tym, że się czasami pojawia i mnie całą sobą wkurwia przestraszliwie i coś złego mi się w środku robi jak ją widzę albo słyszę co gorsza.

Reszta bohaterów albo mi nie przeszkadza specjalnie albo też nie rzuciła mi się w pamięć jakoś. Może se potem coś przypomnę.

Tera wspierana moralnie przez Feedme usiłuję "Klan" oglądać przez tydzień w celach poznawczych, ale nie wiem czy wytrwam. Jak nie wytrwam trudno, poszukamy innego materiału badawczego ;) Mam przeczucie, że "Plebania" byłaby bardzo wdzięcznym tematem, niestety ni chuja nie jestem w stanie oglądać tego dłużej niż 5 minut. Potem zaczynam gorączkowo szukać moich pastylek z suszonej żaby.

Oczywiście jestem otwarta na propozycje - proszę się dzielić pomysłami. Przy czym patriotycznie upieram się przy serialach polskich. Wyjątek mogę zrobić jedynie dla "Mody na sukces" ;D

 
1 , 2